W dzisiejszych czasach trendy muzyczne narzucane przez radio i telewizję mogą przyprawić o ból głowy. Muzyka jest kompresowana w takim stopniu, że nie ma mowy o jakiejkolwiek dynamice. Sprawia to oczywiście, że jest dużo głośniejsza niż utwór, w którym zachowana jest dynamika, ale odbiór przez słuchacza jest dużo gorszy. To właśnie głośność wydaje się być wyznacznikiem w produkowanych obecnie utworach.

Lata dziewięćdziesiąte ubiegłego stulecia są najlepszym okresem wszech czasów dla muzyki. Specjaliści mawiają na to zjawisko Golden Era. Zastanówmy się jednak dlaczego muzyka tworzona w tamtych czasach brzmi tak dobrze, a jej odbioru nie da się porównać z dzisiejszymi komputerowo-sterylnymi kawałkami muzycznymi. Główną przyczyną jest rozwój technologiczny.

Inżynierowie z całego świata starali się stworzyć przetwornik zamieniający sygnał analogowy w cyfrowy, który nie wprowadza żadnych zmian w sygnale (przetwornik 24 bit). Udało im się to, lecz skutki są odwrotne od przypuszczalnych. Wyobrażano sobie, że taki przetwornik będzie wiernie przetwarzał sygnał i tak rzeczywiście jest. Jednakże ucho ludzkie nie jest doskonałe i zdecydowanie bardziej przyjemniejszy wydaje się dźwięk, który został przetworzony przez przetwornik niższej jakości 16 lub 12 bit. Wyrafinowane brzmienie lat dziewięćdziesiątych jest między innymi zasługą przetworników 12 i 16 bitowych.

Praktyczne wszyscy producenci z tamtych lat używali samplerów i maszyn perkusyjnych, które posiadały starsze przetworniki. Skutkuje to cięższym, cieplejszym i dużo przyjemniejszym dźwiękiem w odbiorze. Największą różnicę w brzmieniu danych przetworników można usłyszeć w instrumentach, które w swoim brzmieniu generują dużo niskich częstotliwości. Mowa tutaj przede wszystkim o gitarze basowej, kontrabasie, wiolonczeli, czy o całym zestawie perkusyjnym. Dokładnie taka sama sytuacja jest w przypadku płyt winylowych, nowsze niekoniecznie oznacza lepsze.

Kilka lat temu stare 12 bitowe samplery powoli zaczęły wychodzić poza kurtynę zapomnienia. Wielu nowoczesnych producentów chcących poprawić swoje brzmienie i zbliżyć je do lat ’90 stosuje właśnie 12 bitowe samplery. Najbardziej popularną bitmaszyną jest E-MU SP 1200. W chwili obecnej za to urządzenie w serwisie ebay jesteśmy zmuszeni zapłacić ponad 15 000 złotych. Jest to kosmiczna cena, która idzie w górę z dnia na dzień. Oczywiście oprócz SP 1200 dostępnych jest jeszcze kilka flagowych modeli różnych firm. Każdy z tych samplerów brzmi inaczej, więc przy poszukiwaniach należy wziąć pod uwagę to, jakie brzmienie chcemy uzyskać. Jeden wydaje się lepszy do bębnów inny z kolei do basu. Wszystko tak na prawdę zależy od sytuacji i jaki efekt chcemy uzyskać. Kolejnym wyśmienicie brzmiącym sprzętem jest sampler Akai S900/S950.

Warto również wymienić E-MU Emax, Ensoniq EPS Classic, MPC 60, MPC 3000. Warto również dodać, że oprócz przetworników degradujących dźwięk, samplery te posiadają niespotykane filtry dolnoprzepustowe. Pod tym względem zdecydowanie króluje Akai S900/S950.

http://drogabiznesu.pl/wp-content/uploads/2016/10/kilka-słów-o-samplerach-12bit.jpghttp://drogabiznesu.pl/wp-content/uploads/2016/10/kilka-słów-o-samplerach-12bit-150x150.jpgSebastianRozrywkaW dzisiejszych czasach trendy muzyczne narzucane przez radio i telewizję mogą przyprawić o ból głowy. Muzyka jest kompresowana w takim stopniu, że nie ma mowy o jakiejkolwiek dynamice. Sprawia to oczywiście, że jest dużo głośniejsza niż utwór, w którym zachowana jest dynamika, ale odbiór przez słuchacza jest dużo gorszy....jest pełna niespodzianek